Jak przeżyć w pracy? Poradnik !

Wojciech Staszewski 14-03-2002

Opisujemy, jak paskudny szef na sześć sposobów może dręczyć pracownika. Podpowiadamy dziewięć form obrony, psychologicznych technik, które pomogą ci przeżyć w pracy. W ostateczności radzimy: rzuć to w diabły!

Oczywiście nie ma jednego "zaklęcia na szefa", ale są techniki, które pozwalają na poprawienie swojej sytuacji. Gorzej, jeśli po prostu szefostwo chce nas wylać, ale i wtedy nie jesteśmy bez wyjścia.

Szef się czepia

Gnębi nas na każdym kroku, wytyka błędy, krzyczy, ochrzania. Przyda się:

Technika nr 1 "szukanie konkretów"

Starajmy się ustalić, co szef ma na myśli. Sprowadzajmy rozmowę od ogólników do konkretów.

Szef: - To jest beznadziejnie głupie.

My: - Dobrze, szefie, ale co konkretnie jest beznadziejnie głupie? (specjalnie powtarzamy tę frazę).

Szef: - Wstęp do niczego, a w rozwinięciu ogólniki. To nie może być tak.

My: - Oczywiście, poprawię to. Czy jak doprecyzuję punkt 4., to będzie dobrze?

Szef może unikać merytorycznej rozmowy, np. "Sama pani powinna wiedzieć, jak to zrobić". Odpowiedź: - Mam pomysł, jak to poprawić, ale nie jestem pewien, czy to będzie OK, bo szef miał uwagi, więc chciałabym te poprawki uzgodnić z szefem.

Może szef odpowie inaczej: - Tu nie chodzi o tę jedną rzecz. Pani w ogóle źle pracuje.

Wtedy my znów do konkretu: - Na czym to polega? Co robię nie tak?

Szef może przejść do agresji: - Trzeba być idiotą, żeby pisać takie sprawozdania.

Stosujemy wtedy technikę

2 "oddzielanie sprawy od ludzi"

- Szefie, rozumiem, że to sprawozdanie nie jest OK, chętnie poprawię. Ale czuję się urażony, kiedy szef mówi mi, że jestem idio

tą.

Tutaj czas na kolejną radę ogólną: to, co mówimy, powinniśmy zawsze

3 "odnosić problem do siebie, a nie do szefa"

Nie mów zatem: - Pan mnie źle traktuje, panu nie wolno tak mówić, pan burzy mój autorytet przed zespołem. Tylko: - Czuję się źle potraktowany, czuję się skrzywdzony, czuję, że mój autorytet maleje.

Nikt (także szef) nie lubi, jak mu się mówi, co mu wolno. Lepiej wyrazić swoje odczucia, do czego masz święte prawo!

Szef nas ignoruje

Szef zbywa nas wzruszeniem ramion, ironicznie komentuje, robi miny.

To pozornie mniej dotkliwe, ale faktycznie dużo gorsze. Bo póki krzyczy, to jednak pozostajemy w kontakcie i mamy szanse na zmianę sytuacji. Twoje zadanie to odzyskanie kontaktu. Stosujemy

4 "technikę pięciu kroków"

- Szefie, prosiłbym o rozmowę w sprawie...

- Zależy mi na tej rozmowie, bez niej trudno mi opracować projekt (zaplanować urlop itp.).

- Szefie, bardzo mi zależy na tej rozmowie, to jest dla mnie szalenie istotne.

- Jeżeli nie porozmawiamy, to nie wykonam projektu albo złożę podanie o urlop bez uzgadniania terminu (uwaga: sankcja musi być wykonalna - jeśli np. grozimy odejściem z pracy, a nie odchodzimy, to tracimy wiarygodność).

- Wykonanie sankcji - nie rozpoczynasz projektu, składasz podania o urlop.

Uwaga! Ludzie często zatrzymują się na pierwszym kroku - proszą, a potem rezygnują. Tłumią w sobie frustrację, a po jakimś czasie wybuchają agresją, co pogarsza ich sytuację. Lepiej spokojnie iść krok po kroku. Nawet jeśli w końcu uderzysz z grubej rury, to z poczuciem, że to logiczne działanie, a nie wybuch histerii.

Szef narusza naszą prywatność

Grzebie w biurku, podsłuchuje rozmowy, wypytuje innych, intryguje.

Wykorzystaj techniki nr 2 i 3. Nie mów: - To brak kultury, to szpiegowanie, to ubeckie metody. Lepiej: - Prosiłbym, żeby nie sprawdzać mojego biurka, bo czuję się, jakby mnie ktoś podglądał.

Szef wypytuje cię, czy planujesz ciążę. Nie mów: - Pan nie ma prawa, co za męski szowinizm! Lepiej: - Nie odpowiem, to mnie krępuje, to takie intymne sprawy.

Szef: - O czym rozmawialiście przed chwilą?

My: - Oj, to takie prywatne sprawy.

Szef: - Jesteśmy w pracy, nie ma prywatnych spraw.

My: - Chwila luźnej rozmowy, taki relaks, po czymś takim lepiej się pracuje. Ale jeżeli szef wymaga, żeby nie prowadzić takich rozmów, to będziemy się starać.

Uwaga! Takie sytuacje moi rozmówcy uznali za "prawa nieoczywiste". Pracownik może uważać, że szefowi nic do jego biurka czy planów macierzyńskich. Szef może uważać, że pracownicy nie mogą skrywać niczego, co ma wpływ na pracę w firmie, bo to naruszenie lojalności wobec firmy. Ustalenie granic w tej sprawie to kwestia negocjacji.

Szef nas izoluje

Szef nie daje żadnych zadań, czasem sadza w osobnym pokoju, odcina od kontaktów, zachęca innych do ignorowania nas.

Przyda się technika nr 1 "szukania konkretu":

- Zależy mi na tym, żeby być dobrym pracownikiem, chciałbym więcej zadań. Czy coś jest nie tak z moją pracą, że ich nie dostaję? A jeżeli szef ma jakieś zarzuty, to co konkretnie mogę poprawić?

Próbujmy izolację przełamywać. Wychodzić z pokoju, nawiązywać więzi z innymi pracownikami, nie wolno przyjąć roli wyrzuconego poza nawias.

Można też zastosować ryzykowną strategię przeciwną:

5 "ignorować szefa"

Nie zwracać uwagi na jego agresję, czepianie się, licząc, że zrezygnuje, skoro będzie widział, że te działania nie wywołują twojej reakcji. Taką strategię warto wybrać, gdy oceniamy, że szefowi raczej przejdzie, niż się dodatkowo wścieknie, widząc, że go ignorujemy. Zadajmy też sobie pytanie: Czy jesteś na tyle mocny, że spłynie to po tobie jak woda po gęsi?

Uwaga! Izolowanie to już "mobbing ekstremalny". Musiał być poprzedzony okresem czepiania się lub ignorowania. Trzeba było wcześniej stawiać granice, pokazać, że nie pozwolimy tak się traktować.

Szef przeciąża nas pracą

A kiedy się nie wyrabiasz, ma powód, żeby się czepiać i udowadniać, że nie jesteś potrzebny.

Jeżeli w twojej firmie efekt pracy nie jest wymierny (np. normy sprzedaży), to sprawa jest dyskusyjna. Może być tak - i powiedzmy sobie szczerze, że często tak jest - że pracownik rzeczywiście nie nadaje się do tej pracy. A nawet jeśli tak nie jest, trudno to udowodnić...

Zgodnie z techniką nr 3 staraj się nie skupiać na zawyżonych wymaganiach szefa, tylko mów o sobie. A więc nie: - Pan mi daje za dużo roboty, nadmiernie obciąża. Lepiej: - Lubię tę pracę, chciałbym zrobić wszystko, ale nie wyrabiam się. Do rozmowy musisz się dobrze przygotować, by wykazać swoje plusy.

Uwaga! Żeby był kat, musi być ofiara. Staraj się za wszelką cenę, by nie wejść w rolę ofiary poleceń szefa. Szanując jego autorytet, nadrzędną pozycję, przejdź do partnerskiej komunikacji dla dobra firmy.

Szef chce nas za wszelką cenę wywalić

Już postanowił, ale nie ma dość "twardych" zarzutów, obawia się sądu pracy. Upodlającym zachowaniem chce cię zmusić do złożenia wymówienia.

Do tej pory zakładaliśmy, że problemem jest niedogadanie się z szefem. Co zrobić, jeśli szef chce np. zatrudnić znajomego - i zrobi wszystko, by nas wywalić?

Jest katalog brudnych metod, manipulacji, świń do podłożenia itp., ale ucierpi na tym nasza godność. Czy warto? Można np. zastosować technikę

6 "niejasne na niejasne"

Szef w niejasny sposób krytykuje naszą pracę, a my odpowiadamy podobnie niejasnym komunikatem albo nie reagujemy wcale, np. ironicznie rzucając: "Naprawdę pan tak myśli?".

Możesz też sięgnąć po ostateczną metodę, czyli

7 "otwarty konflikt z szefem"

Wcześniej jednak musisz wzmocnić swoją pozycję, znaleźć sojuszników - i to wśród osób, które są dla szefa ważne. Każdy szef komunikuje się z kilkunastoma osobami dziennie, ale tylko trzy-cztery uważa za ważne. Jeżeli uda ci się zostać taką ważną osobą dla bliskiego współpracownika, to zrobiłeś pierwszy krok w kierunku przerwania mobbingu, nawet zaawansowanego.

Nawet w ostrej konfrontacji z szefem dąż do

8 "zmiany kontekstu"

Walcz o swoje prawa, ale podkreślaj, że konflikt utrudnia realizację zadań firmy. Bądź twardy, stawiaj żądania, ale wyciągaj rękę do zgody. No, chyba że dojdziesz do wniosku, że albo ty, albo on.

W ostateczności

9 "rzuć tę robotę w diabły!"

Niełatwo to zrobić na tak trudnym rynku pracy - wiadomo. Może jednak uda się zawalczyć o zmianę działu i zostać w firmie, ale wyrwać się spod ręki dręczącego szefa?

*Na podstawie rozmów z: psychoterapeutą Mieczysławem Jaskulskim z Laboratorium Edukacji, prof. Krzysztofem Obłojem - specem od zarządzania (Uniwersytet Warszawski oraz Wyższa Szkoła Przedsiębiorczości i Zarządzania im. Leona Koźmińskiego) i dr. Markiem Kłosińskim, psychologiem z Uniwersytetu Warszawskiego.

Wojciech Staszewski